Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KSIĄŻKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KSIĄŻKI. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 sierpnia 2014

ZAKUPY PRZEZ INTERNET - ZA I PRZECIW, cz.1









ZAKUPY PRZEZ INTERNET - ZA I PRZECIW, cz.1

Przez ostatnie lata zakupy online stały się na równi popularne (jeśli nie bardziej) co zakupy w sklepach stacjonarnych. Oferowany asortyment jest bardziej zróżnicowany, często nietypowy/ oryginalny, zazwyczaj w niższych cenach (zwłaszcza kosmetyki). Im większy wybór tym więcej możliwości ale i więcej pokus. Zakupy przez internet mają swoich zwolenników i przeciwników, poniżej omówienie najważniejszych zagadnień oraz ich "za" i "przeciw".




WYGODA I CZAS. Większość osób to właśnie ten argument podaje w pierwszej kolejności kiedy pytamy o to, co przemawia na korzyść zakupów online. W tej chwili zakupy możemy robić wszędzie tam, gdzie mamy dostęp do internetu, nie tylko w domu ale również w podróży, restauracji czy chociażby czekając na wizytę u lekarza. Robiąc zakupy w domu nie musimy wybierać odpowiedniego ubioru, nie musimy robić makijażu i układać włosów. Zamawiamy nową sukienkę siedząc wygodnie w piżamie i kapciach, z potarganymi włosami i kubkiem kawy w ręku. Nie musimy jechać przez pół miasta, stresować się korkami a później tracić kolejnych godzin na przeszukiwanie sklepowych wieszaków w znalezieniu wymarzonej sukienki i znów tracić czas w kolejce do przymierzalni czy sklepowych kas. W internecie szybciej znajdujemy interesującą nas rzecz choć z drugiej strony większy wybór to również większy chaos. Często zanim zdecydujemy się na upatrzoną sukienkę przewalamy jeszcze dodatkowo setki stron czy aby nie ma ładniejszego modelu albo bardziej intensywnego koloru. Czy zatem na pewno oszczędzamy aż tak dużo czasu? Dodatkowo listonosz czy kurier, który dostarcza przesyłkę nie zawsze zastaje nas w domu. Jesteśmy zmuszeni udać się na pocztę i tam również swoje odczekać. Zanim zatem otrzymamy naszą sukienkę mija kilka a nawet kilkanaście dni, w sklepie stacjonarnym zaopatrujemy się w nią w kilka chwil. 




WYBÓR I ILOŚCI. Obecnie nie ma rzeczy, których nie moglibyśy dostać przez internet. Często wystarczy wpisać w wyszukiwarkę określoną frazę i możemy wybierać z naprawdę sporego zróżnicowanego asortymentu wielu firm, szczególnie tych zagranicznych, które nie mają swoich stacjonarnych placówek na terenie Polski. To samo dotyczy ekskluzywnych, często ekstrawaganckich bądź po prostu unikatowych sklepów, poczynając od ubrań, poprzez kosmetyki, sprzęty zakończywszy na egzotycznych roślinach czy przyprawach - online dostaniemy niemal wszystko:) Większy wybór, więcej ofert, więcej możliwości to również niestety większe zakupy. W moim przekonaniu na zakupy online wydajemy o wiele więcej i przede wszystkim dajemy się "namówić" na dorzucenie do naszego wirtualnego koszyka dodatkowych, często zupełnie niepotrzebnych artykułów (bo koszt przesyłki jest jeden) łudząc się przy tym, że oszczędzamy. 




MOŻLIWOŚĆ ZWROTU. Prawo konsumenta wyraźnie mówi, że zakupioną przez internet rzecz możemy zwrócić w przeciągu określonego terminu bez podawania jakiejkolwiek przyczyny. Jest to wygodne zwłaszcza dla osób, które nie lubią bezpośrednich konfrontacji ze sprzedawcami co czasem wiąże się ze stresem i nieprzyjemnymi komentarzami. Warunki przyjęcia zwrotu są niemal identyczne jak w sklepie stacjonarnym - rzecz nie może być używana, klient musi posiadać dowód zakupu. Trzeba tutaj zaznaczyć, że o ile kupując online sprzedawca ZAWSZE ma obowiązek przyjąć zwrot (robiąc zakupy przez serwisy aukcyjne zwróćcie uwagę czy sprzedawca prowadzi firmę i czy wystawia dowody zakupu - w innym przypadku możecie się naciąć na sprzedających na czarno, którzy nie będą odpowiadać na wasze wiadomości ani odbierać telefonów a tym bardziej nie przyjmą zwrotu) tak niektóre sklepy stacjonarne nie uznają takiej możliwości (zwłaszcza jeśli asortyment jest przeceniony). Kiedyś udało mi się kupić buty w "atrakcyjnej cenie" w centrum outletowym! Jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się, że online identyczne buty są o 30 zł tańsze - i to już z przesyłką. Nie lubię przepłacać więc stwierdziłam, że przy najbliższej okazji zwrócę buty ale kiedy sięgnęłam po paragon zauważyłam, że z tyłu na paragonie widnieje informacja "Towar nie podlega zwrotowi". Nauczka na przyszłość aby wpierw sprawdzać ceny z różnych źródeł:)




CENA. Z doświadczenia wiem (przykład powyżej:)), że ceny w sklepach internetowych czy chociażby na aukcjach są często zdecydowanie niższe niż ceny w sklepach stacjonarnych. Obniżenie kosztów jest często spowodowane tym, że sprzedawca nie musi wynajmować lokalu czy zatrudniać pracowników a produkty trzyma w domu lub magazynie. Dobrym rozwiązaniem jest porównywanie cen. Korzystając z tego, że mam internet w telefonie sprawdzam już będąc bezpośrednio w sklepie w jakiej cenie mogę dostać produkt online - różnica może być niewielka ale może sięgać również kwoty rzędu 50 zł. Jeśli nie masz możliwości sprawdzenia ceny online, zrób to po powrocie do domu uprzednio prosząc sprzedawcę o odłożenie rzeczy na jeden dzień. Będziesz miała wtedy pewność, że nikt nie sprzątnie Ci jej sprzed nosa:) Dodatkowo niektóre firmy wprowadzają zniżki/ kupony rabatowe na dany asortyment tylko i wyłącznie wtedy kiedy zdecydujemy się na zakupy przez internet - to ogromny plus. Z drugiej strony w sklepach stacjonarnych oraz drogeriach coraz częściej możemy trafić na obniżki wybierając z naprawdę zróżnicowanego towaru (np. w SuperPharm co tydzień robią akcję z obniżkami na określoną grupę kosmetyków a w sieciówkach praktycznie przez cały rok możemy znaleźć kącik przecenowy). 




FORMA PŁATNOŚCI. Bardzo istotną kwestią jest wybór płatności. Płacąc przelewem o wiele szybciej wydajemy nasze pieniądze - wiele osób nie jest świadoma jak duża suma znika z konta (taki sam efekt zachodzi kiedy płacimy kartą), jesteśmy natomiast o wiele bardziej roztropni jeśli płacimy gotówką w sklepie stacjonarnym bo wtedy fizycznie widzimy jak ubywa nam pieniędzy z portfela. 




JAKOŚĆ I KOMFORT. Internet rządzi się swoimi prawami i nigdy nie jesteśmy w stanie zweryfikować czy towar, który wyświetla nam się na ekranie monitora rzeczywiście tak wygląda (pomijam tutaj kosmetyki, które przeważnie przychodzą szczelnie zamknięte w opakowaniach). Zakup odzieży, butów i dodatków to prawdziwe wyzwanie. To, co nam się przeważnie nie zgadza to kolor, zwłaszcza jeśli mamy specjalne wymagania co do odcienia koloru chabrowego:) Drugim elementem jest jakość materiału - sam opis jest jedynie małą wskazówką a bawełna bawełnie niestety nie jest równa. Dopóki nie dotkniemy tkaniny nie będziemy wiedziały czy nam odpowiada. Podobnie jest z komfortem - niestety jedynie na podstawie tego, co pokazuje nam ekran monitora (nawet jeśli jesteśmy na 100% pewne, że fason i kolor są dla nas stworzone) nie jesteśmy w stanie stwierdzić jak będziemy się w danej rzeczy "czuły". O ile sukienka nie zawsze musi być superdopasowana i wygodna to bielizna, spodnie, okrycie wierzchnie a przede wszystkim buty - już tak. W sklepie można przymierzyć rzecz, wypróbować (np. sprawdzić elastyczność spodni czy przejść się w szpilkach po sklepie) co sprawia, że o wiele łatwiej nam podjąć decyzję. Przeszukiwanie internetu w celu znalezienia butów na imprezę a później rozczarowanie i czas poświęcony na kontakt ze sprzedawcą i sam zwrot są mało opłacalne. 

Jakie jeszcze widzicie korzyści i niekorzyści płynące z zakupów przez internet? Czekam na wasze komentarze a już jutro druga część:)



Zdjęcia, źródło: Internet

piątek, 25 lipca 2014

WYZNANIA ZAKUPOHOLICZKI - Sophie Kinsella





WYZNANIA ZAKUPOHOLICZKI - Sophie Kinsella

Dzisiaj chciałam Wam gorąco polecić książkę "Wyznania zakupoholiczki" autorstwa Sophie Kinselli. Autorka stworzyła serię książek, które oscylują wokół zakupów i wszystkiego co się z nimi wiąże. Jest ich kilka i po tej pozycji z pewnością sięgnę po następne. Pewnie większość z Was zna autorkę bądź widziało ekranizację bestsellera z Islą Fisher w roli głównej pt. "Wyznania zakupoholiczki". Dla tych osób, które nie miały przyjemności od razu zaznaczam, że nie chcę Wam tutaj zdradzać i streszczać fabuły bo odbiorę tylko przyjemność z odkrywania książki, a w szczególności z pomysłów głównej bohaterki:) Książka jest lekka, pełna humoru i wielu zwrotów akcji, czyta się ją szybko i przyjemnie. 

Główna postać, Rebecca Blomwood, to typowy, w tym przypadku bardzo przerysowany, przykład osoby która jest uzależniona od robienia zakupów. Autorka tworząc postać "Beki" przeanalizowała chyba wszelkie zachowania, które charakteryzują osoby uzależnione:). Przeróżne sytuacje (często nierealne), w których znajduje się bohaterka oraz "sprytne" sposoby kombinowania, usprawiedliwienia, którymi nas raczy, sprawiają, że mamy ją za osobę skrajnie nieodpowiedzialną ale wciąż wzbudzającą sympatię. Z doświadczenia wiem, że tylko kobiety potrafią z najbardziej irracjonalnej historii stworzyć historię prawdziwą :P, tak więc książka dostarczyła mi wiele rozrywki. 

Dodatkowo sytuacje opisane w książce podkreślają gdzie kryją się źródła naszych zakupowych pragnień, co sprawia, że dajemy się ponieść zakupowemu szału, przestajemy myśleć racjonalnie otoczone ogromem pięknych rzeczy czy w końcu ostrzegają jak niebezpieczne dla naszego budżetu mogą okazać się rozrzutność i brak umiaru w robieniu zakupów.

Polecam, szczególnie w przerwach między porządkowaniem szafy;)


Zdjęcie, źródło: Internet

poniedziałek, 21 lipca 2014

DZIENNICZEK ZAKUPÓW


DZIENNICZEK ZAKUPÓW

Dzienniczek zakupów powinien stać się naszym niezbędnikiem podczas walki z nałogiem kupowania. Do tej pory jedynym limitem był limit gotówki w portfelu, na karcie płatniczej/ kredytowej choć nawet i to było przeszkodą do pokonania (nasze przyjaciółki czy towarzysze zakupów mogą w tym momencie zabrać głos:)) Już po kilku miesiącach skrupulatnego notowania źródeł swoich wydatków z łatwością będziesz mogła stwierdzić gdzie zostawiasz najwięcej gotówki i co ważniejsze - będziesz mogła przystąpić do konkretnego działania.

Jak zatem rozpocząć planowanie wydatków? 

1.Stwórz dzienniczek zakupów. 
Jeśli do tej pory nie zwracałaś bacznie uwagi na to ile wydajesz na swoje rzeczy to taki dzienniczek pozwoli Ci na bieżąco kontrolować wydatki - i to nie tylko te dotyczące ciuchów. Równie dobrze możesz wziąść pod lupę kosmetyki, książki, jedzenie, rozrywkę, zainteresowania, inne...itd. (pomijam rachunki i opłaty). Wszystko zależy od Twoich zakupów:) Stwórz zatem odpowiednie kategorie, zapisuj dokładnie wszystkie wydatki i sumuj pod koniec każdego miesiąca. I tak przez 3-4 miesiące. Tak długi okres będzie bardziej obiektywny.

2.Narzuć sobie limity.
W jednym z poprzednich postów (tutaj) zwracałam uwagę na to, że przy zrywaniu z nałogiem bardzo ważne jest aby zupełnie na jakiś czas dać sobie spokój z zakupami (choć wiem jakie to trudne). Można również znacznie je ograniczyć - czyli zakupy robimy rzadziej i proporcjonalnie mniej wydajemy (ta opcja jest bardziej humanitarna ;)). Wg mnie kwota przeznaczana na zakupy powinna być 6-10 razy mniejsza. Przy założeniu, że do tej pory wydawaliśmy miesięcznie 1600zł teraz będzie to kwota 200zł. Rozwiązanie może wydawać się nieco drastyczne ale uwierzcie mi - jak tylko pomyślicie o swojej wypchanej szafie i ogromie rzeczy to rozwiązanie okazuje się zbawienne. Poza tym limit cenowy pozwala nam nie tylko planować zakupy z wyprzedzeniem ale przede wszystkim wybierać tylko te rzeczy, które rzeczywiście wydają się niezbędne i potrzebne. Tym samym szukając w sklepie płaszcza nie damy się zwabić na kupno dodatkowych trzech bluzek, dwóch par spodni, spódnicy, torebki i apaszki, nawet jeśli będą w superpromocji. 

3.Planowanie i oszczędzanie.
Kumulacja większych zakupów, np. kiedy jednocześnie kupujemy zimowy płaszcz i buty (przy założeniu, że zeszłoroczne nie nadają się do użycia:)) bądź kiedy taki płaszcz ulegnie nagłemu zniszczeniu może spowodować, że znacznie przekroczymy wyznaczony limit. Naucz się planować i odkładać pieniądze tak by nie dać się zaskoczyć niespodziewanym wydatkom. 


Dzienniczek wprowadza samodyscyplinę i pomaga w zmaganiu się z witrynowymi pokusami, dlatego dopóki nie wykształcisz w sobie przyzwyczajenia  do hamowania się w zakupach zawsze staraj się notować co, gdzie i za ile kupiłaś. Ja taki dzienniczek stosuję po dziś dzień, rozszerzyłam go na pozostałe kategorie i wiem, że ten system bardzo się sprawdza:)



Zdjęcia, źródło: Internet